Herbia  Strona Główna  
  •  FAQ  •   Szukaj  •   Użytkownicy  •   Grupy  •   Statystyki  •  Rejestracja  •   Zaloguj  •   Album  •   Chat  • 
 Ogłoszenie 


Czas najwyższy!
Koniec świata - jak zwykle - nie wypalił, co jest dobrą okazją do startu nowej edycji Herbii!
Zapraszamy!


Poprzedni temat :: Następny temat
[opowiadanie] Smerfy odc. 69
Autor Wiadomość
Lilith 
Ice Queen


Wiek: 26
Dołączyła: 25 Cze 2008
Posty: 95
Skąd: Z rushoffego piekła
Wysłany: 2009-07-01, 13:11   [opowiadanie] Smerfy odc. 69

Hej dzieci jeśli chcecie zobaczyć smerfów las... no po tym opowiadanku chyba już nie będą tak bardzo chciały ;)

Tego dnia słońce nad wioską smerfów świeciło pięknie i cieplutko, a na niebie snuły się powoli śnieżnobiałe obłoczki, innymi słowy nikt nie przewidywał tego, co może się owego dnia wydarzyć…
- Ale dziś piękna pogoda – zapiszczała Smerfetka swym irytującym głosikiem.
- Masz rację, ale nie jest tak piękna jak ja – odpowiedział jej, znany wszystkim metroseksualista, posądzany o bycie gejem – Laluś
- Ale za to ty Smerfetko wyglądasz dziś okropnie – powiedział i skrzywił się patrząc na nią
- Ach, byłam w nocy u Osiłka i jestem niewyspana – mruknęła i skierowała kroki do swojego słodkiego grzybodomku aby podlać miniaturowe kwiatki.
Tymczasem w ponurym domostwie na skraju lasu, Gargamel miotał się wściekły po swoich komnatach
- Dosyć mówię, dosyć! Nie będę się dalej słuchał tego reżysera! Jestem czarnoksiężnikiem i nie będę dalej robił z siebie idioty! – warknął, kopnął stołek i skierował się do swojej gwiazdorskiej garderoby i zmienił paskudne łachmany na gustowne czarne szaty, ozdobione srebrną nicią, do tego przywdział ciężkie, czarne glany, a do ręki wziął kostur z ciemnego drewna ozdobiony czaszką na końcu. Zmył swój obrzydliwy aktorski makijaż i założywszy kaptur wyszedł z domu. Nikt z ekipy montażowej nie zauważył jego zniknięcia… Ruszył do wioski smerfów, gdyż od zawsze wiedział gdzie ona leży.
- Och mam złe przeczucia… - powiedział smętnym głosem papa Smerf do swojego kochanka i ucznia – Ważniaka
- To pewnie znaczy, że Smerfetka znów jest w ciąży… - załamał ręce Ważniak, który nie miał ochoty być ojcem, a to zwykle jego wrabiały inne smerfy.
- Nie, to nie to mój młody uczniu – odpowiedział Papa Smerf i obaj wyszli z grzybodomku.
Tymczasem Gargamel stanął przed wioską, podbiegł do niego Smerfiaczek (czy jak się tam ten pies wabi) i zaczął na niego groźnie warczeć
- Won kundlu! – mruknął czarnoksiężnik i kopnął psa, aż ten przeleciał kilka metrów i wylądował na pobliskim domku, miażdżąc go i smerfa znajdującego się wewnątrz. Pies warczał nadal, więc rozzłoszczony Gargamel zarzucił na niego worek i zawiązał. Uderzył kosturem, ogłuszając zwierze i zarzucił na plecy. Uznał, że po smerfy wróci później… Zza krzaków przyglądała się temu przerażona Sasetka.
- Papciu Smerfie, Papciu Smerfie! Gragamel porwał Smerfiaczka! –
- To straszne… choć ci pocieszę moje dziecko – powiedział zgred wyciągając ramiona. Sasetka przytuliła się do niego i zaczęła chlipać
- Choć ze mną do domu, pobawię się z tobą i już nie będziesz smutna – naiwna dziewczynka poszła za nim, nieświadoma zagrożenia czyhającego ze strony starego lubieżnika.
Zadowolony Gargamel spotkał po drodze starego Wietnamczyka
- Te, żółtek! Chcesz kupić psa? –
- A dobrze on odżywiony? –
- Dobry, tłuściutki. Smaczne, młode mięsko – zachwalał czarnoksiężnik i wyciągnął psa. Wietnamczyk za cenę39,99 kupił Smerfiaczka. Jeszcze tego wieczoru pies był gościem honorowym na kolacji u żółtka. Gargamel powrócił do wioski smerfów i ujrzał przerażoną i roztrzęsioną Sasetkę i Pape Smerfa który zapinał spodnie
- I nikomu nie mów o naszej zabawie – powiedział głaszcząc ją po głowie i wtedy ujrzał Gargamela
- AAA! Nie rób mi krzywdy! Weź ją! Ja mam stare mięso! – krzyczał biegając w kółko, ale czarnoksiężnik zdeptawszy glanem jego dom ruszył dalej. Natknął się na grupę smerfów które na jego widok zaczęły uciekać, ale jako że to był czarnoksiężnik to wymamrotał jakieś zaklęcie i wszystkie padły uśpione na ziemię. Zebrał je do worka i już miał iść dalej gdy na jego drodze stanął osiłek, wymachując walecznie pięściami
- Wypuść ich! I walcz ze mną! – krzyczał
- Spierdalaj – warknął człowiek i zdeptał Osiłka, została po nim tylko krwawa miazga
- Osiłku! – zaczęła rozpaczać Smerfetka, gdy Gragamel poszedł dalej, zostawiając na ziemi krwawe ślady i kawałki jelit Osiłka. Złapał jeszcze dwie grupki smerfów w tym Lalusia, Ważniaka, Marudę i kilku innych. Razem ok. 30 sztuk wrednych i irytujących niebieskich pokrak i ruszył z worem do domu. Klakier zamiauczał i zszedł mu z drogi. Gargamel wsypał smerfy do wielkiej misy i zaczął je dokładnie myć, niczym owoce. Smerfy powoli zaczęły się budzić z letargu, gdy czarnoksiężnik sięgnął po obieraczkę do warzyw… Złapał pierwszego smerfa i jednym ruchem zdarł mu skórę z pleców, ten krzyknął szaleńczo z bólu i zaczął się wyrywać, mężczyzna dalej obierał go ze skóry, krew smerfa ściekała mu po palcach… W końcu obrał wszystkie i zabrał się za patroszenie małych ciałek. Kolejna miska wypełniła się sznurami jelit, wątrobami i nerkami. Tylko małe móżdżki położył na blasze aby uschły. Wziął wielką patelnie, nalał oleju, truchła smerfów obtoczył w przyprawach, jajkach i bułce po czym rzucił na rozgrzany olej, który zaskwierczał, a całe pomieszczenie wypełnił smakowity zapach. Wziął kilka kromek chleba i talerz, pełen smażonych smerfów
- No tyle się na męczyłem. Czas spróbować – mruknął i zaczął konsumować małe ciałka. Zjadł, na talerzu został małe, białe kostki
- Myślałem że będą lepsze – mruknął dłubiąc wykałaczką w zębach. Do domu wpadł grubawy, siwy mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy i czapeczką z napisem `reżyser`
- Gargamelu! Coś ty zrobił?! To… to.. to totalna klapa! Porażka! –
- I tak ci mówiłem że produkcja upadnie – powiedział czarnoksiężnik i beknął przeciągle
- Ale ja chciałem zrobić z tego tasiemiec dłuższy niż moda na sukces – i zaczął rozpaczać i rwać włosy z głowy
- Oj, nie zabiłem wszystkich, tylko kilka – powiedział Gargamel, patrząc na człowieka z obrzydzeniem
- To wszystko leciało na żywo… -
- Acha. To ja bym chciał pozdrowić moją mamusie i powiedzieć że jestem kawalerem z dużym majątkiem – powiedział i puścił oczko do kamery.
_________________
 
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template FIBlack modified by Falcone



TopListy

Liczniki na bloga
Strona wygenerowana w 0,35 sekundy. Zapytań do SQL: 26


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową