Herbia  Strona Główna  
  •  FAQ  •   Szukaj  •   Użytkownicy  •   Grupy  •   Statystyki  •  Rejestracja  •   Zaloguj  •   Album  •   Chat  • 
 Ogłoszenie 


Czas najwyższy!
Koniec świata - jak zwykle - nie wypalił, co jest dobrą okazją do startu nowej edycji Herbii!
Zapraszamy!


Poprzedni temat :: Następny temat
Forteca - szybka sesja
Autor Wiadomość
BLADE 
Weteran minionego wieku
Seeing is beliving...


Wiek: 24
Dołączył: 23 Cze 2008
Posty: 166
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-15, 21:55   

Popatrzyłem na kobietę karcącym spojrzeniem, które miało oznaczać by nie mówiła o moich zdolnościach na głos. Niby jako członkini oddziałów specjalnych miała wielką wiedzę, ale jęzor długi. Idealny do sparaliżowania.
-Dajcie mi ciało orka. Nie martw się Arphenie, nie będzie niebezpieczne - roześmiałem się.
-A wy pakujcie się do beczek - rzekłem do kompanów.
-Ty też gaduło... i ostatnia rzecz... Nigdy nie mów do mnie "magiku" laluniu.
_________________
Kto wygra? Przyjmuje zakłady...
 
 
   
Nuclear 
Weteran minionego wieku
Master of Disaster


Wiek: 24
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 46
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-08-15, 22:07   

Spojrzał na beczkę z uśmiechem.
- Będziemy inflirtować co ?
Zaśmiał się cicho i zaczął się rozciągać. Chwile potem wszedł do beczki i przyjął wygodną pozycje. Odłożył łuk i kołczan obok, a miecz sprytnie umieścił w beczce, tak ze nie powinien przeszkadzać.
-Dobra, zakorkujcie mnie. Mam nadzieje ze wszystko pójdzie dobrze. Zaopiekujcie się łukiem i strzałami. Do zobaczenia w środku.
Elf schował się i rozsiadł wygodniej.
_________________
 
 
   
Arphen 
Podróżnik


Wiek: 29
Dołączył: 26 Cze 2008
Posty: 55
Skąd: Wyszków
Wysłany: 2010-08-15, 22:12   

-Spoko, robi się
Zamknąłem beczkę dokłądnie opukując.
-Tera ja
Spojrzałem na kosę
-To się raczej nie zmieści, HEJ magu, zadbaj o to jakoś by ten ork truposz zaniósł naszą broń tam gdzie beczki.
Wszedłem do beczki i położyłem kosę obok, po czym zamknąłem wieko.
_________________
 
 
   
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-08-15, 22:35   

Cóż... połączenie ze sobą słów magik i ożywienie podziałało na wyobraźnie krasnoludów. Nieznacznie odsunęli się od Wulfrica, a kilku dość szybko przybiegło z ciałami obu orków - coby mag-nekromanta mógł sobie wybrać, które lepsze. Obaj byli jednakowo martwi, ale jeden miał wielką, ciętą ranę przez klatkę piersiową, drugi miał straszliwą ranę na ramieniu od topora, która za pewne rozerwała tętnicę barkową. Krasnoludy nie znały sposobu jakim orkowie wewnątrz sprawdzali tych, co są przy wejściu, ale jeśli robiły to za pomocą jakiś szybek czy innych osłabiających wizję sposobów to sztuczka mogła się udać. Jednak przy bliskim kontakcie... nawet ork zorientowałby się, że z takimi ranami ci, którzy stoją przed nimi powinni nie żyć. Poza truchłami orków pojawiły się też dwie obszerne skrzynie. Tak... na wszelki wypadek.
- No to macie wszystko. Teraz my się odsuniemy na bezpieczną odległość, powodzenia. - powiedział Ugan i reszta krasnoludów wycofała się za skały. Zostali w pobliżu, aby dopilnować umowy, ale z łatwo zauważalną ulgą oddalili się od maga, który sprawiał wrażenie nekromanty.
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
Auren 
Weteran minionego wieku


Wiek: 25
Dołączyła: 22 Sty 2010
Posty: 176
Skąd: te wypieki ?
Wysłany: 2010-08-15, 23:42   

Cara wybrała jedną z największych skrzyń i otwarła jej wieko. Rozejrzała się po zniszczonym przez Słońce terenie i dostrzegła spory wóz, który mógł służyć jako transport medyczny, lub coś podobnego.
- Wyłaźcie z beczek, albo sama was wytargam - poleciła nagle, a drewniane wieka uniosły się lekko, z wnętrza dało się słyszeć głos Arphena.
- Co znowu ?! - powiedział poirytowany, że znowu musi wygramolić się na zewnątrz.
- Idziemy po wóz. Widzisz ? Jest za małym wzgórzem - ruszyli we wskazanym przez kobietę kierunku żwawym krokiem i w niecałe trzy minuty byli z powrotem, ze swoją "zdobyczą" - Jemu będzie ciężej, więc popcha go dłużej.
Po chwili załadowali skrzynię dla Cary, beczkę Arphena do której mężczyzna szybko wszedł i prawie identyczną beczkę dla pół-elfa, który szybko zniknął pod wiekiem.
Cara przykryła wszystkie bronie podartą płachtą na którą położyła kilka połamanych desek, a sama ze swoim prętem znalazła się w skrzyni.
- Kiedy skończysz wejdź do beczki, a przedtem zamknij moją skrzynię, Twoją niech zamknie ork i niech nie pcha wozu za szybko, bo jeszcze coś mu odpadnie - uśmiechnęła się lekceważąco i już miała się ułożyć w jak najwygodiejszej pozycji do ataku z zaskoczenia, kiedy coś jej się przypomniało - I nie mów do mnie laluniu, bo możesz obudzić się kiedyś bez języka magiku! I nie zapomnij, żeby ork trzasnął w fort i potem zdechł
Wreszcie ułożyła się odpowiednio i czekała aż czarodziej skończy swoje sztuczki i ruszą w drogę.
_________________
"Kłuć go będę, szczypać, dręczyć,
Cherlać musi i kawęczyć;
Snu nie znajdzie w noc i we dnie,
Przez dni siedm, siedm razy siedm
Pastwą będzie wrażych wiedm;
A jeżeli z burz nawały,
Okręt jego ma wyjść cały,
Trzeba by go wichrów szały
Tęgo pierwej skołatały."
 
   
BLADE 
Weteran minionego wieku
Seeing is beliving...


Wiek: 24
Dołączył: 23 Cze 2008
Posty: 166
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-15, 23:55   

-Nie musisz powtarzać całego planu. Wszyscy pamiętamy co mamy robić. Zamykaj się tam laluniu i zaufaj mi.
Lekko przymknąłem wieko beki.
Podszedłem do orka z rana na klatce piersiowej, mniej się rzucała w oczy niż ta, która usunęła połowę barku orka. Wypowiedziałem po cichu zaklęcie przyzywające do marnej egzystencji ożywieńca.
-Emalia'efes undo breno, tus'la vitas ergo...
Upewniłem się, że cały ekwipunek jest schowany na wozie i przykryty płachtami. A następnie wydałem polecenia orkowi. Na początek kazałem mu postawić pakunek z Carą na przodzie wozu, tak by był pierwszy, a następnie :
-Gdy wejdę do beczki lekko ją przymkniesz, a następnie powoli zaciągniesz wóz przed tamtą szczelinę i zapukasz w tę ścianę skalną, w której jest szczelina.
Przypomniałem sobie jeszcze o jednej rzeczy. Podszedłem do nowego domku Arphena i wsadziłem do niego mój młot.
-Co? Co to jest? - wydobywał się głos z beczki.
-Może się przydać... - odpowiedziałem
Po wejściu do "własnej" beczki odczekałem chwilę. Zrobiło się ciemno i poczułem szarpnięcie wozu. Po rozpoczęciu otwierania się "bramy" zamierzałem anulować zaklęcie i przygotować się do Uderzenia gorąca lub któregoś z czaru przyzywającego.
_________________
Kto wygra? Przyjmuje zakłady...
 
 
   
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-08-16, 10:05   

Kiedy wszyscy znaleźli się na wozie i w ukryciu, wskrzeszony ork posłusznie wykonał polecenie. Na szczęście zrozumiał, że chodzi o otwarcie tajnych drzwi do fortecy, więc nie pukał lecz włożył swą orczą dłoń do szczeliny. Odsunął się i czekał.
Ciężko było ocenić upływ czasu, kiedy siedziało się w beczkach czy skrzyniach, przy nieustających dźwiękach bitwy. Po jakimś czasie jednak do kakofonii dźwięków, do których uszy grupy specjalnej się przyzwyczaiły rozległ się głos przypominający przesuwanie wielkiego głazu po chropowatej powierzchni, a zaraz za nim łupnięcie wynikające z upadku ciała na ziemię.
Dało się usłyszeć dwa głosy mówiące w niezrozumiałym języku. O dziwo nie było w nich ani odrobiny podejrzliwości. Widocznie często orkowie zostawiali pusty transport, by zaraz po tym iść na dalsze łowy.
Każda z osób ukrytych na wozie poczuła jak ten zaczął się ruszać. Przejechali kilka metrów, kiedy podłoże wyraźnie się zmieniło bo wóz przyspieszył. Zrobiło się też chłodniej, a zaraz za tymi dwiema zmianami usłyszeli dźwięk, który za pewne oznaczał zamykanie bramy. Wóz jechał dalej...
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
Nuclear 
Weteran minionego wieku
Master of Disaster


Wiek: 24
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 46
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-08-16, 10:21   

Mik'ael siedział w beczce przygotowany, na ewentualność, nagłej potrzeby wyjścia, by pomóc towarzyszom. Pod ręką miał swoje noże do rzucania.
_________________
 
 
   
Arphen 
Podróżnik


Wiek: 29
Dołączył: 26 Cze 2008
Posty: 55
Skąd: Wyszków
Wysłany: 2010-08-16, 12:29   

Trzymałem w ręku broń którą dał mi ten mag i uzmysłowiłem sobie że nie znam jego imienia, albo nie pamiętam.
Myśli: Jak tylko się zatrzymamy to miałbym ochotę wyskoczyć i walczyć, ale pewnie ta kobieta znowu miała by coś przeciwko, echh będę musiał poczekać.
_________________
 
 
   
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-08-16, 20:30   

Wóz jechał jakiś czas, ale przez panujące ciemności i strasznie dziwną ciszę nie dało się określić jak długo. W końcu pojazd zatrzymał się, orkowie powiedzieli coś po swojemu i zaczęli rozładowywać wóz. Zaczęli od skrzyni, w której na szczęście nie było żadnej osoby. Jeden przeklął - mimo iż nikt nie znał orczego, każdy doskonale wiedział, że bylo to przekleństwo - chwilę po tym jak skrzynia upadła na posadzkę. Teraz zabiorą się za drugą...
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-08-17, 08:16   

//zaczynacie mnie irytować//

Orkowie sięgnęli tym razem po beczkę, w której znajdował się Wulfric. Pozostała trójka nie wiedziała o tym, natomiast mag wyraźnie poczuł, że ktoś unosi jego tymczasowe schronienie, a po chwili stawia na ziemi. Wszyscy usłyszeli też dziwne słowa, które nie brzmiały ani jak groźba, ani jak wyzwisko. Blisko temu było do pytania z nutką ciekawości. Po chwili, przynajmniej dla maga, zagadka się wyjaśniła i wieko baczki uniosło się.
Wprost na czarodzieja patrzyła zielona twarz orka. Na szczęście dla Wulfrica stwór był niesamowicie zaskoczony tym co znalazł w beczce.
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
BLADE 
Weteran minionego wieku
Seeing is beliving...


Wiek: 24
Dołączył: 23 Cze 2008
Posty: 166
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-17, 08:45   

Spodziewałem się, że moja beczka może zostać otwarta. Nie miałem problemów z opanowaniem stresu. Zaklęcie, które przygotowałem było odpowiednie do tej sytuacji. Przystawiłem orkowi ręce niemal do twarzy i ku jego zaskoczeniu doznał nieprzyjemnego doświadczenia jakim było Uderzenie gorąca wycelowane prosto w twarz.
Krzyknąłem "Wysiadka". Jakby do moich kompanów nie dotarło, ze już zbyt długo czekaliśmy. Szybko przestawiłem swój umysł z zaklęcia bojowego na zaklęcie przywołania. Chciałem zyskać kompana do walki i równocześnie zająć czymś na chwilę orków, by nie posiekali tak szybko mojego schronienia. Przyzwałem piekielnego ogara, tak by się znalazł obok wozu i z rozkazem atakowanie jedynie orków.
_________________
Kto wygra? Przyjmuje zakłady...
 
 
   
Arphen 
Podróżnik


Wiek: 29
Dołączył: 26 Cze 2008
Posty: 55
Skąd: Wyszków
Wysłany: 2010-08-17, 10:51   

-Hhahaha, NARESZCIE!!
Wrzasnąłem, jako że orkowie nie zrozumieli co powiedział mag nie spodziewali się więcej niespodzianek, wyskoczyłem z beczki i przywaliłem najbliższemu orkowi w głowę młotem, a po chwili jego koledze stojącemu obok, wciąż stałem na wozie, rozejrzałem się licząc wrogów.
_________________
 
 
   
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-08-17, 16:37   

Pierwszy, ciekawski ork dostał podgrzanym powietrzem pod ciśnieniem i przeleciał ze dwa metry nim uderzył w jedną ze ścian. Żył, ale miał poparzoną twarz chociaż gruba skóra uchroniła go przed poważniejszymi obrażeniami. Wstrząs po uderzeniu i oparzeniu powinien wyeliminować go z walki na kilka chwil. W tym samym czasie drugi z orków, stojący przy beczce Arphena, został trafiony przez żołnierza młotem. Kolejny jednak, zdołał uniknąć ciosu. Uderzył w atakującego człowieka pięścią wytrącając mu broń z ręki. Arphen powinien dziękować za to, że orkowie Ci nie mieli w dłoniach broni, a zaskoczeni jeszcze jej nie dobyli. Gdyby tak się stało, niechybnie straciłby rękę.
Rozejrzał się i dostrzegł zarysy sześciu orków. Jeden stał przy nim, dwóch z drugiej strony wozu - tej, na której tkwiły skrzynia Cary i beczka Mik'aela - a trzej kolejny zbiegali ze schodów. Pomieszczenie, jak zdołał ocenić, miało jakieś sześć metrów szerokości i dziesięć długości.
Mimo iż było ciemno - poza trzema pochodniami mało było w nim światła - dostrzegł pojawiającą się znikąd istotę, która zaraz po pojawieniu się rzuciła się na obezwładnionego orka. Nie było jednak czasu na dalsze poznawanie otoczenia bo właśnie ork stojący w pobliżu Arphena zamachnął się swoim toporem celując w tułów, a w beczkę ze znajdującym się w niej Wulfriciem trafił nóż do rzucania, który przebił drewno i zatrzymał się ledwie centymetr od twarzy maga.
Na szczęście dla Cary i Mik'aela orkowie nie zaczęli sprawdzać pozostałych skrzyń.
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
Auren 
Weteran minionego wieku


Wiek: 25
Dołączyła: 22 Sty 2010
Posty: 176
Skąd: te wypieki ?
Wysłany: 2010-08-17, 17:03   

Wieko skrzyni odskoczyło, a z jej wnętrza wysunęła się czerwono krwista postać. Pozostało tylko wyposażyć drużynę.
-Tyleż tych przygłupów Patroni nanieśli, proszę, prosże - Cara akrobetycznie zeskoczyła z wozu aby podać broń Arphenowi, wylądowała na tyłach, gdzie przykryty płachtą leżał ekwipunek - Arphen!
Kosa skrząca się w poświacie pochodni została wyrzucona w powietrze, mężczyzna miał ją tylko złapać.
Kobieta podbiegła do najbliższego orka i zamierzyła się agielem w nieokryte kolczugą masywne ramię.
_________________
"Kłuć go będę, szczypać, dręczyć,
Cherlać musi i kawęczyć;
Snu nie znajdzie w noc i we dnie,
Przez dni siedm, siedm razy siedm
Pastwą będzie wrażych wiedm;
A jeżeli z burz nawały,
Okręt jego ma wyjść cały,
Trzeba by go wichrów szały
Tęgo pierwej skołatały."
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template FIBlack modified by Falcone



TopListy

Liczniki na bloga
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 26


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową