Herbia  Strona Główna  
  •  FAQ  •   Szukaj  •   Użytkownicy  •   Grupy  •   Statystyki  •  Rejestracja  •   Zaloguj  •   Album  •   Chat  • 
 Ogłoszenie 


Czas najwyższy!
Koniec świata - jak zwykle - nie wypalił, co jest dobrą okazją do startu nowej edycji Herbii!
Zapraszamy!


Poprzedni temat :: Następny temat
Forteca - szybka sesja
Autor Wiadomość
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-08-14, 20:32   Forteca - szybka sesja

Słońce wstało ledwie dwie godziny temu i chociaż dalej było nisko, przygrzewało nieznośnie. Na dnie niewielkiej doliny w słońcu błyszczały namioty, a także różnobarwne proporce wojsk. Tłumy mężczyzn ruszały się niczym mrówki w mrowisku, zbierając przed odprawą przed szturmem, który miał nastąpić za jakiś czas.
Celem tego licznego oddziału był zamek zbudowany na zboczu jednej z gór. Po części wykuto go w skale, po części skorzystano z bardzo obszernej półki skalnej. Do fortecy prowadziła całkiem stroma droga w górę. Nie było mowy o zmasowanym szturmie na bramę, chociaż atakujący dysponowali kilkoma katapultami i balistami. Ponadto w ich arsenale było sporo drabin i lin. Orkowie, bo to do nich należała forteca, uważnie przyglądali się działaniom żołnierzy nie zdając sobie sprawy z tego, że być może ważniejsze jest spotkanie kilku osób na uboczu...

W grupie było ich siedmioro. Oficer ze sztabu dowodzenia, dwóch żołnierzy do eskorty, ponadto jeden młody, silny i dobrze zbudowany piechur z tarczą na plecach i kosą w dłoniach, ponadto półelf w pancerzu kolczym, z łukiem i długim mieczem - typowi wojacy, jakich pełno w każdej armii. Pozostałe dwie osoby, na pierwszy rzut oka nie wyglądały na żołnierzy. Pierwszą z nich był mężczyzna przed czterdziestką z kirysem na piersi, kolczym uzupełnieniem pancerza. U boku wisiał mu młot bojowy, przez ramię przewieszona była torba. Mimo to każdy z obecnych mógł wyczuć, że ów mężczyzna nie jest groźny ze względu na ten młot. Ostatnia osoba była jednak najciekawsza. Młoda, ładna i zgrabna kobieta w obcisłym, krwistoczerwonym komibnezonie. Jedyną jej bronią był około trzydziestocentymetrowy, również czerwony pręt zwisający na łańcuszku u prawego nadgarstka. Miała dziwnie wyniosłą, pewną siebie postawę.
- Cieszę się, że Was widzę. Arphen, Mik'ael, Wulfric i Cara - powiedział, spoglądając kolejno na wojownika z kosa, półelfa, mężczyznę w kirysie i kobietę - Każde z Was jest w czymś dobre, więc dlatego się tu zebraliśmy. Jak pewnie się domyślacie, nie weźmiecie udziału w szturmie. Przynajmniej nie bezpośrednio.
Zrobił krótką pauzę, po czym kontynuował.
- De facto naszym celem wcale nie jest zdobycie tej twierdzy. Oczywiście, jak uda się przejąć ten posterunek będzie dobrze, ale priorytetem jest coś innego. Otóż wiemy, że w tym zamku przechowywane są kamienie teleportacyjne, zdolne przenieść każdego w niemalże dowolne miejsce na świecie. Szturm jest po to, aby odwrócić uwagę i pomóc dostać się Wam do twierdzy. Wasze zadanie jest proste - macie zdobyć te kamienie i wrócić do nas. Grupa jest mała, różnorodna, powinniście sobie poradzić. Tylko... musicie sami wykombinować jak się tam dostać. Powodzenia, szturm zaczyna się za pół godziny.
Kończąc ostatnie zdanie odwrócił się i wraz z obstawą ruszył w stronę obozu, zostawiając żołnierzy na posterunku. Nie było mowy o jakiejkolwiek dezercji, każdy wiedział, że jest żołnierzem i że ma wykonać misję. Tylko co innego iść do boju pod dobrym dowódcą, a co innego na pewną śmierć.
Członkowie grupy specjalnej popatrzyli jednak na siebie i nie mówiąc nic ruszyli naprzód licząc na to, że podczas podróży ku twierdzy jakiś pomysł wpadnie im do głowy.

Szturm trwał już dwie lub nawet trzy godziny. W akustycznej niecce jaką była dolina huk czarów jak i głazów uderzających o głazy był dobrze słyszalny. Twierdza orków była już niedaleko kiedy nagle jak spod ziemi wyrósł oddział krasnoludów. Dosłownie w mgnieniu oka otoczył żołnierzy. Było ich dziesięciu. Wszyscy chociaż niscy, grubi, dobrze uzbrojeni, z ociekającą krwią bronią i umazanymi posoką pancerzami. Cuchnęli jednakowo.
- Stać kurewskie pomioty! - warknął jeden rudy, z olbrzymim morgenszternem w dłoni. Kilku z napastników wpatrywało się lubieżnie w Carę - Czego tutaj szukacie do stu chujów!
Wulfric i Cara, jako żołnierze z jednostek specjalnych, słyszeli o tym, że tutejsze krasnoludy są dzikie i nic a nic, nie są podobne do raczej spokojnych kuzynów z północy. Przyczyną tego zdziczenia byli orkowie.
- Ugan! Patrz! Toż to kurewski bękart elfów! - zawołał jeden z boku, uzbrojony w rohatynę - Do pieca z nim! - dodał po chwili, a wszyscy zaśmiali się gardłowo.
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
Arphen 
Podróżnik


Wiek: 29
Dołączył: 26 Cze 2008
Posty: 55
Skąd: Wyszków
Wysłany: 2010-08-14, 20:48   

Rozejrzałem się dookoła.
-Zostawcie go, to mój towarzysz, przyda się w walce, poza tym co to kurwa ma być? My pomiotami? Spójrzcie na siebie TĘPAKI! Poza tym idziemy walczyć z tamtymi skurwysynami w fortecy, więc zejdźcie nam z drogi
W tym momencie wyciągnąłem swoją kosę przed siebie i chwyciłem ją oburącz
-Chociaż równie dobrze mogę potańczyć i z wami
_________________
Ostatnio zmieniony przez Arphen 2010-08-14, 23:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
   
Auren 
Weteran minionego wieku


Wiek: 25
Dołączyła: 22 Sty 2010
Posty: 176
Skąd: te wypieki ?
Wysłany: 2010-08-14, 21:05   

Kobieta była wysoka ( jak na płeć piękną ), zgrabna. Włosy miała ułożone w długi, smukły warkocz złocisty jak letnie zboże. Było całkiem gorąco, a ona była opięta w czerwony, skórzany kombinezon, który najwyraźniej nie krępował jej ruchów .
-Krasnoludy południa - mruknęła niesłyszalnie pod nosem.
Jakoś nie pasowała do grupy, która została otoczona przez zbrojnych krasnoludów, coś jednak iskrzyło w jej oczach. Ból. Czy raczej niepohamowana chęć jego zadawania. Szczęk broni i przekleństwa wydobywające się z ust napastników na chwilę ucichły, kiedy dało się słyszeć efekt jednego z wybuchowych zaklęć. Możliwe, że był to jednooki czarodziej Wrona, którego miała "przyjemność" poznać Cara.
-Do pieca powiadacie, wyznawcy Xanda - rozbrzmiał jej chłodny i bezuczuciowy głos - Widać, że jesteście trochę w tyle moi mali koledzy. Bo właśnie wasi konkurenci do zdobywania smacznego i błyszczącego złota, są atakowani. A Wy ... do stu chujów, jak powiedział Wasz kompan stoicie Nam na drodze do fortu.
Uśmiechnęła się diabolicznie unosząc smukłe palce do podbródka.
-I nie, ja z Wami nie zatańczę. Skończę to szybko, jeśli sami czegoś nie postanowicie - podrapała brodę tak, jakby był tam zarost, który prawie wszyscy z wesołej kompani krasnali posiadali.
_________________
"Kłuć go będę, szczypać, dręczyć,
Cherlać musi i kawęczyć;
Snu nie znajdzie w noc i we dnie,
Przez dni siedm, siedm razy siedm
Pastwą będzie wrażych wiedm;
A jeżeli z burz nawały,
Okręt jego ma wyjść cały,
Trzeba by go wichrów szały
Tęgo pierwej skołatały."
 
   
Nuclear 
Weteran minionego wieku
Master of Disaster


Wiek: 24
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 46
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-08-14, 21:11   

Uważnym wzrokiem zlustrowałem każdego krasnoluda i zaśmiałem się.
- Jak moi kompani już powiedzieli, jesteśmy po waszej stronie.
Rzekł wysoki, długowłosy Pół-Elf odziany w farbowaną na czarno kolczą zbroje i smukły cienisty płaszcz. Jego wzrok wyrażał wielka siłę woli, a jego ruchy niezwykłą zręczność.
- Lecz możemy to także rozegrać niezbyt pokojowo, lecz uczciwie.
Mik'ael położył dłoń na rękojeści swojego miecza.
_________________
 
 
   
BLADE 
Weteran minionego wieku
Seeing is beliving...


Wiek: 24
Dołączył: 23 Cze 2008
Posty: 166
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-14, 22:23   

Spojrzałem po krasnoludaach, potem po towarzyszach. Nikt nie wykonywał zdecydowanego ruchu, choć broń była już w pogotowiu. Skoro była jeszcze szansa na oszczędzenie sobie walki, postanowiłem ja wykorzystać, ale z drugiej strony nie zamierzałem wchodzić w jakieś pertraktacje, to nie była moja specjalność. Wybrałem zaklęcie, które mógłbym rzucić gdyby doszło do walki. W razie niebezpieczeństwa krasnoludy ogarnęłaby Pożoga.
-Nie mamy po co walczyć... ktoś z nas na pewno zginie, a wszystkim nam zależy na życiu. Nie jesteśmy tu dla Was.
_________________
Kto wygra? Przyjmuje zakłady...
 
 
   
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-08-14, 22:41   

Krasnoludów nie zdziwiła hardość i pewność siebie czwórki towarzyszy broni. Przywykli przecież do ustawicznych kontaktów z orkami, którzy woleli ginąć niż pertraktować. Pierwszy, ponownie, odezwał się Ugan:
- Nie macie przy sobie złota... - tutaj zamilkł i przyjrzał się Mik'aelowi. Tylko ślepiec nie dostrzegłby gniewu i obrzydzenia, które pojawiły się w oczach. Później przyjrzał się Carze i po spojrzeniu łatwo było się domyślić, o czym myśli. - ale możecie nam zaoferować coś innego w zamian za pomoc.
Po wypowiedzeniu tej kwestii na chwilę zapadła cisza, po czym krasnolud zaśmiał się. Był święcie przekonany, że ich oddział pokonałby tę czwórkę, ale na pewno wszyscy nie wróciliby do domu. Sam był przywódcą, więc jeśli ta dziwna gromada była tak dobra, na jaką wyglądała, zginąłby pewnie w pierwszej trójce. Chociaż... nie wykluczał niczego.
- Po kiego czorta idziecie do tych zapchlonych grubasów! Z tego co wiemy, to właśnie ktoś ich atakuje. Co więc robicie tutaj, parszywe tchórze?! Gadać ale już, bo w każdej chwili może być nas więcej. I cało z tego nie wyjdziecie!
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
Arphen 
Podróżnik


Wiek: 29
Dołączył: 26 Cze 2008
Posty: 55
Skąd: Wyszków
Wysłany: 2010-08-14, 22:52   

-Rany, jakby nie było widać że idziemy w stronę fortecy, SŁUCHAJ NO
wyszedłem nieco przed szereg
-DO WAS nic nie mam, mam misję do wykonania w tej twierdzy, ale skoro takie łahudry jak wy stajecie mi na drodze i do tego okazujecie się zwykłymi bandziorami szukającymi kasy to tym lepiej, nie będę już powtarzał mogę walczyć i z wami
częśc krasnoludów się cofnęła gdy zrobiłem groźną postawę z wyciągniętą bronią
-Rany
odwróciłem się do kompanów i kucnąłem sobie po czym spojrzałem na nich, minę miałem zmarszczoną ze wściekłości
-Co sądzicie? Bo ja już ledwo panuje nad sobą jak słysze te ich dziamgotanie
_________________
 
 
   
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-08-14, 22:55   

- Ty gnoju! - mruknął Ugan. Odwrócić się plecami do krasnoluda nie było najmądrzejszym rozwiązaniem. Nim Arphen zdołał się zorientować, już z głowy ciekła mu krew w wyniku otrzymania uderzenia kamieniem. - Nie jesteśmy bandziorami chuju zapuszkowany! I lepiej waż słowa czorcie keroński! Wiem dokąd idziecie, ale po co!?
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
Auren 
Weteran minionego wieku


Wiek: 25
Dołączyła: 22 Sty 2010
Posty: 176
Skąd: te wypieki ?
Wysłany: 2010-08-14, 23:11   

Cara miała swoich towarzyszy raczej głęboko w poważaniu, jednak krasnoludy były już za bardzo poirytowane żeby rozmawiać na spokojnie. Jeden z napastników miał wśród innych respekt, widać było, że dwóch stojących obok niego robiło za linię obrony. Ugan, dzięki temu mógł wymierzyć czysty cios, nie obawiając się o przeciwników. A cios ten, na pewno niósł by śmierć.
-Ugan, jesteś przywódcą, więc trzymaj nerwy na wodzy dopóki możesz jeszcze z nami rozmawiać - kobieta zrobiła krok w przód i zdzieliła lekko Arphena w twarz - A Ty, o Wielki Wojowniku, też się powstrzymaj przez rumakowaniem i zostaw swoje siły dla innych wybranek losu.
Kilka krasnoludów uśmiechnęło się pod nosem, chociaż ani na chwilę nie opuścili swojej broni.
-Fort to miejsce taktyczne. Nie jesteśmy tchórzami i radzę, abyś to zapamiętał południowy krasnoludzie. Tamto zamieszanie jest po to, abyśmy mogli rozbroić przeciwnika od wewnątrz, z zaskoczenia. Dokładnie jak zrobiliście to Wy - kiwnęła im z udawanym szacunkiem - Problem w tym, że giną właśnie ludzie, możliwe, że także i krasnoludy, a my stoimy w miejscu. Nie powiem przez kogo i z jak błahego powodu.
Oczywiście Cara za nic miała ginących ludzi, którzy i tak w końcu by zginęli tak jak zresztą stanie się to z nią czy Uganem, jednak odniesienie się do resztek zdrowego rozsądku krasnoludów było jak na razie najlepszym wyjściem.
_________________
"Kłuć go będę, szczypać, dręczyć,
Cherlać musi i kawęczyć;
Snu nie znajdzie w noc i we dnie,
Przez dni siedm, siedm razy siedm
Pastwą będzie wrażych wiedm;
A jeżeli z burz nawały,
Okręt jego ma wyjść cały,
Trzeba by go wichrów szały
Tęgo pierwej skołatały."
 
   
Nuclear 
Weteran minionego wieku
Master of Disaster


Wiek: 24
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 46
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-08-14, 23:20   

- No to żeś odjebał chłopie.
Pó lefl pomógł podnieść się Arphenowi
Spojrzał na krasnoludy z uśmiechem.
- Nasza droga przyjaciółka ma racje, drodzy panowie. Zapewne wielu z nas by zginęło, a z pewnością na każdego z nas, czeka ktoś w domu. A tak to możemy wam pomóc pośrednio, rozwalając tą bandę parszywych i plugawych orków. To jak Panowie ? I przepraszam za naszego towarzysza, dość nerwowy jest, pierwszy raz bierze udział w takiej wyprawie.
_________________
 
 
   
BLADE 
Weteran minionego wieku
Seeing is beliving...


Wiek: 24
Dołączył: 23 Cze 2008
Posty: 166
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-14, 23:30   

-Co ty wiesz o jego wyprawach? - burknąłem na elfa
-Jest nerwowy i pewnie szybko się to nie zmieni, choćby uczestniczył w pięciu wyprawach. Skończmy tę gadaninę. Chcemy rozsadzić fortecę od środka. Jeśli chcecie mniej kłopotów w okolicy to nam pomóżcie. Jeśli odbijemy fortecę, będziemy mogli zapewnić wam dodatkowe schronienie w razie wojen.
Podszedłem do pozostałej trójki towarzyszy, bo już stałem sam nieco cofnięty wystawiony na uderzenia ze strony krasnoludów, jeśli takie by nastąpiły.
_________________
Kto wygra? Przyjmuje zakłady...
 
 
   
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-08-15, 10:19   

Krasnoludy zaczęły coś gorączkowo uzgadniać w swoim języku, by po kilku chwilach przywódca powiedział:
- Za mną!
Rozkaz dotyczył też grupy specjalnej, która otoczona nie za bardzo miała możliwość działania. Zresztą, mimo dość ponurego tonu, w głosie Ugana nie było słychać groźby.
Krasnoludy poprowadziły czwórkę ludzi przez jakieś wąskie i kręte ścieżki znane tylko sobie, ale już po kilkunastu minutach trafili na pole niewielkiej bitwy. Kilku krasnoludów zrzucało właśnie truchło orka w głęboką szczelinę skalną. Dookoła pełno było skrzyń i beczek, a wszystkie były całkiem spore. Człowiek może nie czułby się w nich zbyt komfortowo, ale na pewno by się zmieścił.
- Wszyscy wiemy, że jak zdobędziecie twierdzę to my gówno z tego mieć będziemy. Ale wy nie potraficie szukać złota i wszystko, nawet zapchleni ludzie z bękartami tych aroganckich długouchych kutasów, jest lepsze od zielonych świń. - aż splunął na ziemię. Oczywiście pod nogi elfa. - Orkowie mają tajne wejście do fortecy. Nie jest wielkie, jest dobrze ukryte, chyba nawet za pomocą magią i służy do zaopatrywania fortecy od tyłu. Przed chwilą rozbiliśmy oddział zaopatrzeniowy. Pokażemy je Wam, ale będziecie musieli wypuścić naszych braci, którzy wpadli do ichnego więzienia. Oczywiście nie mamy żadnej gwarancji, że to zrobicie, ale raczej tamci - tutaj swą bronią wskazał stronę, z której dobiegały odgłosy oblężenia - jej nie zdobędą. Więc albo umrzecie albo wyjdziecie tędy. Jak wyjdziecie bez naszych, to was zabijemy. Jak przed wami wyjdą nasi bracia, to odejdziecie jak gdyby nigdy nic. Czy to jasne?
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
Auren 
Weteran minionego wieku


Wiek: 25
Dołączyła: 22 Sty 2010
Posty: 176
Skąd: te wypieki ?
Wysłany: 2010-08-15, 10:39   

Cara przystąpiła z nogi na nogę, tak jakby przemowa krasnoluda ją znudziła.
- Chytrze - odpowiedziała wymijająco - Nie mamy żadnej pewności, że Wasi bracia tam są, ani gwarancji, że żyją.
Uniosła brew w geście podejrzenia, którego coraz bardziej nabierała. Spojrzała w szare oczy Ugana, który wpatrywał się od dłuższego czasu w nią i uniosła kąciki ust - uśmiech nie był w cale wesoły.
- Nie mogę Ci dać żadnej pewności krasnoludzie, że my stamtąd wyjdziemy, tak jak ja nie mam pewności, że będziemy szukać żywych, a nie martwych.
Cała rozmowa była przerywana przez okrzyki i uderzenia broni, która miażdżyła ciała z chrzęstem łamanych kości. W dali słychać było kilka mniejszych eksplozji, co oznaczało, że batalion nadal stoi o własnych siłach i stara się ustać jak najdłużej.
_________________
"Kłuć go będę, szczypać, dręczyć,
Cherlać musi i kawęczyć;
Snu nie znajdzie w noc i we dnie,
Przez dni siedm, siedm razy siedm
Pastwą będzie wrażych wiedm;
A jeżeli z burz nawały,
Okręt jego ma wyjść cały,
Trzeba by go wichrów szały
Tęgo pierwej skołatały."
 
   
BLADE 
Weteran minionego wieku
Seeing is beliving...


Wiek: 24
Dołączył: 23 Cze 2008
Posty: 166
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-15, 11:09   

-Mamy wydobyć Waszych braci z fortecy orków? Zgoda, lecz jeśli nie żyją przyniesiemy wam ich trupy. Wiecie, że nie mamy żadnego interesu w ich śmierci, powiem więcej - zależy nam na ich życiu, bo jest ono przepustką do wyjścia "awaryjnego", więc wiecie, że sami ich nie zabijemy, łatwiej się idzie z żywymi, niż gdybyśmy mieli nieść trupy.
Poskubałem się po mojej brodzie skręconej w warkoczyk. Na znak oczekiwania pomysłów towarzyszy lub krasnoludów. Ale też moje myśli krążyły wokół innych rozwiązań.
_________________
Kto wygra? Przyjmuje zakłady...
 
 
   
Nuclear 
Weteran minionego wieku
Master of Disaster


Wiek: 24
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 46
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-08-15, 11:34   

Spojrzałem na krasnoluda z uśmiechem na twarzy.
- Ile możliwości nam to sprawia.
Moje spojrzenie przeniosło się na towarzyszy.
- Trzeba by obmyślić jakiś plan co Panowie i Pani ? Jakieś propozycje ?
_________________
 
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template FIBlack modified by Falcone



TopListy

Liczniki na bloga
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 25


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową