Herbia  Strona Główna  
  •  FAQ  •   Szukaj  •   Użytkownicy  •   Grupy  •   Statystyki  •  Rejestracja  •   Zaloguj  •   Album  •   Chat  • 
 Ogłoszenie 


Czas najwyższy!
Koniec świata - jak zwykle - nie wypalił, co jest dobrą okazją do startu nowej edycji Herbii!
Zapraszamy!


Poprzedni temat :: Następny temat
[Opowiadanie] Gildia Braci
Autor Wiadomość
sggs 
Administrator
Zielony


Wiek: 26
Dołączył: 29 Paź 2009
Posty: 357
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2009-12-03, 00:00   [Opowiadanie] Gildia Braci

Długo zastanawiałem się nad tym czy to tu wrzucić czy może jednak nie. To co poniżej przeczytacie może wypalić wam oczy tak więc ostrzegam, że jeśli poczujecie mrowienie w skroniach, wirujący ból wątroby a skóra zacznie się wam wywracać na nice to natychmiast skonsultujcie się z grabarzem lub koronerem. Pisałem to baaardzo dawno dawno temu kiedy byłem jeszcze małym szczylem :P (hu hu hu już jakieś niecałe 8 lat temu a przypominam, że mam 18 lat) i opierałem się na świecie pierwszych wersji Mu Online więc jeśli ktoś nie grał to może nie skumać. Przebierałem w starych płytach z piwnicy i akurat na tej jednej płycie, którą postanowiłem sprawdzić znajdowało się moje kochane dziecko. To opowiadanko w mojej grupie i na forach, na których się wtedy kręciłem było epickie i wszystkim ludziom, którzy to czytali i miałem z nimi kontakt udostępniłem. A teraz podzielę się z wami wersją oryginalną bez żadnych poprawek bo po prostu za dużo tego i trzeba by to pisać po prostu od nowa ale mimo to liczę na to, że was zaciekawi (oczywiście czar pryska bo wrzucam tu wszystkie części na raz. Wtedy jak te dzieciaki czekały na następną część na prawdę się niecierpliwiły co będzie dalej). Ehh, ja sam siebie zadziwiam, gdy to pisałem z pełną powagą dziesięciolatka nie wiedziałem, że w przyszłości będę się z tego śmiać. Przy czytaniu tego banału życzę wam POWODZENIA!!

_________________________

Gildia Braci cz. I

Gildia pod nazwą Bracia założona została. Raziel i Blade obaj DK jedni z nielicznych bohaterów jasnej strony mocy szukają kandydatów do wprowadzenia swojej gildi na liste niepokonanych.
Raziel i Blade znaleźli po niedlugim czasie pare wojownikow: Skippi-Wizard, Zmysł-Dk, Sapioza-Elf i Szwebs-MG.Wszyscy zaczeli ćwiczyć i ćwiczyć by byc lepszymi wojownikami i dowiesc o swojej wartosci.Raziel i Blade jak zwykle uzywali ogromniastych kłod drzew jako ciezarki i trenowali sztuke walki MU.Skippi medytował w swoim sanktuarium.Zmysł wyżywał sie na słabych potworkach.Sapioza Strzelała do tarcz i poglebiala wiedze o BUFFIE.Szwebs chodził po jaskiniach w poszukiwaniu ksiag posiadajacych magiczne zaklecia i broni o niewyobrazalnej sile razenia.Raziel zwołał wszystkich by wyjsc zabic nieco silniejsze potworki.Dumnie ida przez pustynie zabijajac po drodze slabe potworki.Nic silnego nie mogli znaleźć aż w koncu znalazł wielki golden THANTALOS. Pod komenda Raziela wszyscy rzucili sie do ataku.Zmysł najbardziej dziki i chcacy brac udzial w rzeźni doszedl do stwora pierwszy zadajac mu cios twisting slashem.Szwebs prubuje go zniszczyc za pomoca comet fall. Skippi używa poisona w celu zatrucia wielkiego złotego thantalosa.Sapioza strzelała z łuku i dawała swoim kolegom sily i defensa.Blade wskoczyl stworowi na leb lecz potwor szybko zrzucil go zostawiajac go rannego.Raziel zawołał Zmysła by sie odsunął lecz byl taki chałas że nic nie słyszał.Złoty thantalos zadal Zmysłowi powazna rane w klatce piersiowej i probowal dobic biednego zmysła.Raziel zawołal NIEEEEEE i pobiegl do potwora i zaczoł przecinac skóre thantalosa w celu odsuniecia go od zmysla.Wiatr zaczął wiac coraz mocniej porywajac za sobą ziarenka piasku i szczatki martwych wojownikow, których wcześniej zabil Złoty Thantalos.Pustynny piasek sypal sie w oczy i zgrzytał w zębach.Raziel Zawołał raz jeszcze DO ATAKU zagłuszając pustynny wiatr.
Wszyscy naraz rzucili sie na potwora który byl coraz słabszy.W końcu thantalos padł. wiatr ucichł.podbiegaja po krotkim czasie wyznawcy innej gildi mowiac do Raziela:
-Niezła robota Raziel. Widze, że zebrałeś w koncu armie.
-Jeszcze musimy poćwiczyc zanim przystapimy do walki z wami.
Skippi mowi-to ty nas tylko po to przyslales zebysmy walczyli z nimi za ciebie?
-Nie nie-odparł Raziel-Wynajołem was tylko po to zebyscie pomogli mi walczyc z tymi wyznawcami innej gildi.
Skippi mowi-ja sie na to nie zgadzam.myslalem ze bedziemy robic dobrze dla swiata a nie rozegrac jakas walke w ktorej zginiemy!
-Zaufaj mi..nie zginiemy.
Zmysł mowi-Daj spokuj Skippi.W koncu zawdzieczam Razielowi życie.Ja mu ufam.
Raziel-Kto jest ze mna?-Zmysł-Ja jestem.
-Szwebs-Ja też-Blade-ja na pewno-Sapioza-Bezemnie nie walczcie z nimi.wchodze w to-Skippi-Dajcie mi sie zastanowic.-Po dlugim i meczacym negocjonowaniu Skippi sie przylancza
-No to kiedy zaczynamy walke?-mowi wyznawca innej gildi.
-Wtedy gdy bedziemy gotowi-powiedzial Raziel.

Wiem że są i będą błędy w następnych opowiadankach bo tyslektykiem jestem, ale mówią na mnie, że jestem królem epiki

Gildia Braci cz. II

Wtedy gdy będziemy gotowi- powiedział Raziel.
-Mam nadzieje, że nie będę czekał zbyt długo. Przygotuj się do twojej walki stulecia. Będziemy Cię obserwować Raziel.- Wszyscy członkowie wrogiej gildii rozeszli się w różne strony świata jakby nietrzymali się razem w kupie. Wiatr znowu zaczął silnie wiać. Skippi teleportował członków swojej drużyny do baru miejskiego gdzie zadowolony Szwebs postawił wszystkim po kuflu piwa.
Był późny wieczór. Skippi nie wypił ani łyka piwa imbirowego i siedział zamknięty w sobie.
Blade pijany jak bela się przewrócił na biurko barmana. Wywołało to reakcje łańcuchową gdzie kufel został odbity z biurka. Skończyło się to zniszczenia całej dekoracji baru.
Właściciel baru wściekł się żądał pieniędzy za odbudowę. Nikt nie miał kwoty takiej jaką musieli zapłacić wszyscy razem. Skippi teleportował swoich towarzyszy do bazy.
Skippi- idźcie już spać! Jesteście pijani i przepiliście prawie wszystkie pieniądze!
Wszyscy się uspokoili jakby od razu wytrzeźwieli.
Raziel- Hep!..on ma racje hep!... idźcie spać, jutro ciężki dzień. Myślę, że nikt jutro nie będzie miał kaca.
Następnego dnia wszyscy wstali po południu i udało się im nie mieć kaca.
Sapioza- Myślałam już, że będziemy mieli kłopoty.
Zmysł-o czym Ty mówisz...nic...nic nie pamiętam.
Szwebs- byłeś strasznie pijany więc się nie dziwie.
Blade-więc jak nic nikomu nie jest chodźmy po Raziela na dalszy trening.
Wszyscy są już na zewnątrz. Każdy udoskonala swoje umiejętności.
Raziel zauważa, że Skippi o czymś nam nie mówi, lecz dał sobie z tym spokój i ćwiczył dalej.
Po wyczerpującym treningu mówi Raziel- zasłużyliście na odpoczynek później zmierzymy się z jakąś gildią.
Następnego dnia Raziel budzi wszystkich i mówi- Przygotować się do walki z gildią ''Sfora''.
Wszyscy od razu zaczęli się przygotowywać.
Są na arenie....
Kibice szaleją, obie gildie są oddzielone od siebie polem siłowym. Pot zlewa się Razielowi z czoła. Nagle tłum ucichł. Było tylko słychać dźwięki buffowanych postaci. Raziel myśli sobie, że jest to jego pierwsza walka z wrogą gildią i bał się upaść na samym początku.
Pola siłowe rozstąpiły się i zaczęła się walka......Zmysł w swojej ciężkiej zbroi ruszył pierwszy jakby to on był guild masterem. Blade biegł i wołał krzyk bojowy.
Szwebs wsiadł na konia i wyjął lance oraz swoją tarcze wykonaną z łuski czarnego smoka.
Sapioza celnie strzelała z łuku trafiając za każdym razem w ludzi wroga.
Skippi kumulował energie by wystrzelić potężnego aqua beama w stronę wroga.
W końcu Raziel wyskoczył ponad arenę i spadał z ostrzem skierowanym w dół ku guild mastera wrogiej gildii.
Panował na arenie istny chaos. Nic nie było widać ponieważ tak dymił się piasek, że widzowie nie mogli widzieć co się dzieje. Wojownikom na arenie też to przeszkadzało.
Sapioza zaczęła nie celnie strzelać i trawiła Szwebsa w piętę.
W ramach przeprosin zaczęła uzdrawiać rannego kolegę.
Wszystko potoczyło się zwycięstwem Gildii braci.
Raziel był szczęśliwy tak jak reszta członków gildii.
Po solidnym wypoczynku po walce ze ''Sforą'' wyszli do podziemi zabić ochroniarza Władcę ciemności Gorgona. Walka poszła szybko.
Przez rok nasi bohaterowie odwiedzali świat, expowali, niszczyli kolejne gildie, zabijali wyznawców ciemnej strony mocy aż w końcu Raziel wypowiedział-
Jesteśmy gotowi....

Gildia braci CZ. III

...wreście powiedział- Jesteśmy Gotowi...
po wypowiedzeniu tych słów przez Raziela wszyscy członkowie oddziału gildii braci ucichli i zaczęli wypatrywać wrogiej gildii (nazwa wrogiej gildii-Lords of darkness), która miała podobno śledzić Raziela. Tak się stało..Lords of darkness wyszli zza krzaków otaczając całą ekipę Raziela.
-A więc już jesteście gotowi- przemówił guild master wrogiej gildii
Raziel- oczywiście! Zgadzacie się ze mną?
Członkowie odpowiedzieli
Blade-oczywiście starszy bracie
Sapioza- jestem gotowa
Zmysł- no jasne, że tak. Dokopmy im!
Szwebs- ja się zgadzam ale patrzcie na Skippa!- Młody wizard Skippi był na kolanach jakby nie miał chęci w ogóle walczyć z Lordami of Darkness. Raziel podszedł do niego porozmawiać z nim.
Raziel- co Ci jest. Ty płaczesz?!
Skippi- Nic...nic mi nie jest.
-Nie rozumiem o co ci chodzi. Może Ci jakoś pomogę?
-Nie! Nie potrzebuje niczyjej pomocy dajcie mi spokój!- Skippi pobiegł do bazy.
Raziel wpatrywał się z żalem na oddalającego się Skippa.
Guild master wrogiej gildii- On nie może się czasem powstrzymać.
Raziel- Znasz go?
-....co?...a nic takiego tak tylko sobie powiedziałem. Więc jak? Jutro walka?
- Dobra jutro na arenie.
-W takim razie do zobaczenia jutro. Mam nadzieję, że twój wizard dojdzie do siebie, bo ja chcę wygrać z wami uczciwie.
-Wcale nie wygrasz.
Wszyscy są już w bazie.
Raziel znalazł Skippa w jego sanktuarium.
- Co Ci jest? Ja naprawdę chcę Ci pomóc.
- Sam nie wiem. Czuje, jak krew mi się gotuje gdy patrzę się na Guild mastera naszych wrogów.
- Zapomnij o tym. Skup się na naszym zadaniu. Gdy się uda będę Wam wdzięczny.
-Więc daj mi już spokój. Pujde jeszcze do bazy danych zobaczyć kim jest ten cały GM Lordów of darkness.
-Jutro mamy ważny dzień więc wracaj szybko na trening.
Poszli w dwie różne strony Raziel na boisko treningowe a Skippi do bazy danych.
Zaczęli wszyscy trenować bez Skippa, który przychodzi po chwili z opuszczoną głową i zdjętym hełmem trzymanym w prawej dłoni.
Szwebs- Skippi załóż hełm i chodź na trening.
Skippi założył hełm. Poprawiając go poszedł uczyć się lepszych zaklęć............
Po wyczerpującym, całodziennym treningu wszyscy rozeszli się do swoich pokoi spać.
Raziel nie zdołał zmrużyć oka przez noc myśląc o Skippim-----co on tam mógł znaleźć?-----
Wszyscy doskonale wyspani zebrali się przed drzwiami wyjściowymi.
Raziel nie przyszedł o czasie, ponieważ zszedł jeszcze do bazy danych sprawdzić kim jest ten Guild Master Lordów of darkness lecz gdy doszedł zauważył katalog spalony.
Pobiegł natychmiast do reszty wołając- Gdzie jest Skippi!- Wizard pokazał się.
Raziel, pokazując Skippowi szczątki spalonego katalogu powiedział- czy Ty to zrobiłeś?
-Tak ale przez przypadek. Katalog wpadł mi do kominka w którym akurat się paliło.
Raziel nie chcąc się spóźnić na bitwę uwierzył mu i poszli na arenę.
Jak zwykle na arenie pola siłowe oddzielające gildie od siebie.
Tłumy szaleją wiedząc, że ta walka jest rozegrana przez potężne gildie.
Raziel i reszta wyciągali swoje uzbrojenie.
Raziel- nie zawiedziecie mnie?
Zmysł- Po co pytasz? Nigdy cię nie zawiedliśmy.
Raziel- Skippi! Nie myśl o guild masterze przeciwników.
Skippi- (burczy coś pod nosem)
Pole siłowe wyłączyło się. Czas na walkę!
Czy uda się Razielowi i reszcie jego załogi pokonać Lordów of darkness?
Jakiej tajemnicy nie chce powiedzieć Skippi?

Gildia braci cz. IV

Pola siłowe się wyłączyły.
-Już czas na walkę!!- krzyknął Raziel będąc podnieconym swoim chyba najważniejszym w życiu starciem.
Modlił się do swojego boga o to, by Skippi niczego nie sknocił.
Gildie biegły coraz szybciej i były coraz bliżej siebie.
Raziel zrobił swój słynny wyskok z mieczem skierowanym na gm wroga.
Gm Lord of darkness rozpoznał ten atak i zrobił bardzo zręczny i szybki unik w swojej zbroi wykonanej z mrocznego jedwabiu.
Raziel odbił się od ziemi i chciał próbować aż do skutku.
Sapioza uważnie strzelała uważnie by trafić kogoś tak zręcznego jak Lordowie of darkness.
Skippi gdy miał okazje zamrozić gm’a wrogiej gildii nie robił tego.
Raziel zauważył to bardzo szybko jak na kogoś skaczącego bardzo wysoko ponad arenę. Robiło to bardzo wielkie wrażenie.
Szwebs skończył częściowo z magią i zaczął trenować się na barbarzyńskiego rycerza, więc schował magiczny kij i wyciągnął szable króla cieni. Broń była przezroczysta i dawała ciemne kontury wydając dźwięk echa podobny, jaki panuje w zaginionej wieży.
Zmysł odważny i silny walczy z dwoma przeciwnikami naraz.
Blade odsuwał wrogów od miejsca lądowania Raziela.
Skippi zaczął atakować innych wrogich magów i w razie konieczności kogoś innego.
Również wpatrywał się w Raziela i w gm’a wrogów.
Przeciwnicy nagle wypowiedzieli jakieś hasło bojowe.
Po chwili mag wrogów odsuwa wszystkich na ringu w swoje strony.
Zaczęła się robić atmosfera większa niż dotychczas na innych walkach razem wziętych.
Raziel był zakłopotany co o Skippa.
Okrzyk bojowy wrogów sugerował o wznowieniu ataku.(Teraz wyobraźcie sobie muze z Mortal kombat) Biegną do siebie.
Znowu zaczęło się zwarcie gildii.
Zmysł wszedł w największą kupkę wrogów i zaczął machać mieczem jak opętany.
Jeden z wrogów wykorzystał moment gdy Zmysł miał odsłonięte ramię i zadał cios odcinający mu rękę i niszczący część zbroi. Zmysł upadł na ziemię gubiąc hełm na głowie krzycząc z bólu.
Zadali Zmysłowi ostateczny cios w czaszkę zabijający go.
Szwebs chcący zemsty za przyjaciela rzucił się na nich dookoła siebie mając ogień złości.
Raziel lecąc znowu ku gm’a lordów of darkness wrogi elf oddał celny strzał Razielowi w dłoń wytrącając mu jego miecz.
Sapioza zauważywszy celnego elfa oddała strzał w jego kierunku. Strzał okazał się śmiertelny dla wroga gdyż strzała trafiła w płuca.
Raziel mając tylko zadrapanie po oberwaniu a zadrapanie, bo miał na sobie rękawice z kości czerwonego smoka. Podniósł swój miecz. Wrogi gm wyciąga zza pleców dziwną broń podobną do kosy balroga tylko wyła ona jasno-granatowa.
-Tak Raziel- odpowiedział wrogi gm.- To jest kosa metalowego balroga, którego na pewno nie znasz. Ale za chwile poznasz potęgę cięcia tej broni. HA,HA,HA!- ruszył do ataku.
Raziel robi uniki.
Sapioza, Blade, Skippi i Szwebs powybijali wszystkich wrogów. Zostali tylko oni i wrogi gm.
Walka zaczęła robić się zacięta gdyż wszyscy zaczęli atakować wrogiego gm’a.
-Wszyscy na jednego?- odpowiedział wrogi gm. –Heh, wporządku. Pokażcie co umiecie cioty!
Wszyscy naraz zaczęli atakować jednego wroga, który niewiadomo jakim sposobem odbijał kosą wszystkie ciosy. W końcu Blade oberwał potężnie odlatując parę metrów.
Raziel woła- NIEEEE.- podbiega do młodszego brata.
-Blade nie pozwolę byś umarł.
-Dziwne. To strasznie boli!
-No jasne, że ma boleć! Przecież oberwałeś w brzuch.
-Dziwne. To już mnie nie boli.- Blade umarł.
-Blade.....-Raziel puszczając łzy- żegnaj....bracie mój.
Zapłacisz za to! Atakować!- znów walczą .
Po ciężkiej walce udaje się wytrącić wrogowi kosę.
Wrogi gm upadł na kolana.
-Zrób to co masz zrobić.
-Właśnie tak zamierzam.
Raziel podnosi miecz nad głową w celu zadania ostatecznego ciosu.
Skippi zatrzymuje Raziela mówiąc- STÓJ! On JEST moim OJCEM.
-Ojcem?
-Tak, prawda tato?
-Więc już wiesz kim jestem. Nie pozwól by mnie zabił taki ktoś, kto chce tylko wygrać walkę.
-Nie słuchaj go Skippi!
-On nie może umrzeć!- Raziel już się zamachnął kiedy w ostatniej chwili Skippi odepchnął swego ojca od Raziela i używając mocy popchnął Raziela aż do ściany robiąc dziurę!
Podobnie zrobił z resztą ludzi Raziela.
-Już nie jestem z wami! –oderwał znak Gildii braci z ramienia i rzucił o ziemię.
-Chciałeś zabić moją rodzinę!
-On jest naszym wrogiem! On chce Cię wykorzystać do zwycięstwa.- odpowiedział Raziel.
-Może i tak, ale to moja rodzina.
-On zabił mi brata!
-Ale to jest mój ojciec!! Wy nie jesteście moją prawdziwą rodziną
Ojcze chcę się do ciebie przyłączyć.
-Dobrze, dobrze. Lecz musisz odrzucić jasną stronę mocy zdradzając swoich przyjaciół i zabijając ich. Wtedy zdasz test na bycie Lordem of darkness.
-Wszystko co każesz ojcze!
Nienawiść Skippa dała mu niewyobrażalną potęgę.
Jednym uderzeniem aqua beama zniszczył Szwebsa, który próbował się uchronić od uderzenia lecz wszystko na nic. Sapioza strzelała z łuku. Skippi Siłą woli spalił Sapioze od środka. Straszna śmierć. Pora na Raziela. Skippi rzuca lightinga na bezradnego Raziela, który upadł po zakończeniu rażenia prądem. Podniósł się i znowu leciał na niego lighting.
Odbił cios mieczem w stronę Skippa, który oberwał i upadł.
Raziel podchodzi do niego zadać mu ostateczny cios. Skippi sypnął nagle piaskiem w oczy Raziela oślepiając go. Skippi zadał mu cios sztylecikiem w brzuch zostawiając go tam.
Raziel przewrócił się na plecy.
Ojciec Skippa- Świetna robota synu.
Raziel wyciąga sztylecik i odrzucił go poczym położył rękę na głęboką ranę, z której wypływało pełno krwi. Widział już tylko jak ojciec Skippa zadaje mu cios w twarz.
-CIACH!!!!- kosa znalazła się w twarzy Raziela.Ciemność.............widzi.............już........Raziel......
_________________
"Jedyna rzecz lepsza od złotej monety, to dwie złote monety"
Ostatnio zmieniony przez sggs 2010-12-10, 08:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
   
Vasemir 
Administrator
Unstoppable


Wiek: 25
Dołączył: 08 Cze 2008
Posty: 1135
Skąd: Kraków/Białystok
Wysłany: 2009-12-22, 17:04   

Aż musiałem sobie wypisać kffiatki :D

Cytat:
jak zwykle uzywali ogromniastych kłod drzew jako ciezarki


Cytat:
ale mówią na mnie, że jestem królem epiki


Cytat:
-Mam nadzieje, że nie będę czekał zbyt długo. Przygotuj się do twojej walki stulecia.

To akurat rozbawiło mnie w kontekście ostatnich "walk stulecia".

Cytat:
Skippi zatrzymuje Raziela mówiąc- STÓJ! On JEST moim OJCEM.


Mogę rzec tylko:




Tak z ciekawości, jeśli jeszcze pamiętasz...
Cytat:
Wrogi gm wyciąga zza pleców dziwną broń podobną do kosy balroga tylko wyła ona jasno-granatowa.

BoB + 13+ + def + agi? ^^



Jak sam wiesz... pełno literówek, byków, marna stylistyka... ale czego wymagać od 10-latka? :P Pozytyniw mnie jednak zaskoczył Twój ówczesny zasób słownictwa... no i sam fakt, że w takim wieku chciało Ci się pisać.
_________________
 
 
   
sggs 
Administrator
Zielony


Wiek: 26
Dołączył: 29 Paź 2009
Posty: 357
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2009-12-22, 19:36   

Cytat:
BoB + 13+ + def + agi? ^^

Wtedy nie było jeszcze itemów +13 ;P

Jednak ktoś przeczytał.. i przeżył!! :D
_________________
"Jedyna rzecz lepsza od złotej monety, to dwie złote monety"
 
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template FIBlack modified by Falcone



TopListy

Liczniki na bloga
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 24


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową