Herbia  Strona Główna  
  •  FAQ  •   Szukaj  •   Użytkownicy  •   Grupy  •   Statystyki  •  Rejestracja  •   Zaloguj  •   Album  •   Chat  • 
 Ogłoszenie 


Czas najwyższy!
Koniec świata - jak zwykle - nie wypalił, co jest dobrą okazją do startu nowej edycji Herbii!
Zapraszamy!


Poprzedni temat :: Następny temat
Forteca - szybka sesja
Autor Wiadomość
BLADE 
Weteran minionego wieku
Seeing is beliving...


Wiek: 24
Dołączył: 23 Cze 2008
Posty: 166
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-28, 20:26   

-Aaaaaaaaaaaa! Gnoje!
Krzyknąłem, gdy strzała utkwiła w moim ramieniu. Zanim bym krzyknął, że orków jest więcej już by znaleźli się w pomieszczeniu. Postanowiłem podpalić zielonoskórych czarem Pożoga. Jednak gdyby ta próba nie powiodła się ze względu na ramię i brak możliwości utworzenia odpowiednich pieczęci, zmuszony byłbym użyć macek do duszenia orków lub chociaż utrzymania ich tak by się stali łatwymi celami dla Arphena.
_________________
Kto wygra? Przyjmuje zakłady...
 
 
   
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-08-28, 22:59   

Arphen wyskoczył zza swego rogu i wbił kosę w orka stojącego po prawej. O ile łatwiej było zadać cios od góry - ostrze utkwiło w barku obrońcy twierdzy całe, nielicząc wystającego czubka ostrza gdzieś w okolicach pępka - o tyle żołnierz nie był w stanie go wyciągnąć od razu. Kosa, która tkwiła w ciele orka, została w nim, a chłopak zniknął za rogiem bez broni w dłoni. Mik'ael i Cara wyskoczyli zaraz po nim i każde z nich zabiło swego orka. Ten po lewej dostał sztychem w szyję, ten w środku zginął od wbicia śmiercionośnego agiela pod brodę. Wtedy jednak, po raz kolejny, coś poszło nie tak.
Strzała co prawda nie utkwiła w ciele maga, zostawiła tylko dokuczliwą, bolącą i utrudniającą funkcjonowanie dłoni, ale niegroźną dla życia ranę. Rana ta jednak nie pozwalała dostatecznie skoncentrować się magowi, który uwolnił ognistą magię. Płomienie mimo iż zainicjowane przez czary, były jak najbardziej prawdziwe i objęły wszystkich orków, ale także półelfa i kobietę swymi gorącymi pazurami. Krzyki trwały dość krótko, ale nim Wulfric otrząsnął się z szoku i odwołał płomienie, siedmiu orków, a także dwaj członkowie grupy specjalnej już nie żyli. Zapadła cisza, która wręcz dzwoniła w uszach. Na szczęście ani żołnierz, ani mag nie słyszeli kroków, ani w ogóle żadnego dźwięku, który świadczyłby, że ktoś się ku nim zbliża.
Część drzewca kosy zwęgliło się, ostrze dalej tkwiło w przypieczonym truchle orka. W obecnej postaci nie nadawało się do użytku, ale w tym pomieszczeniu przeładunkowym Arphen zauważył kilka włóczni. Ich drzewce na pewno nie będą tak idealne jak to od kosy, ale powinny się sprawdzić. No i szkoda zostawić adamantytowe ostrze.

//Cara i Mik'ael nie żyją. Obecnie gracie we dwóch//
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
Arphen 
Podróżnik


Wiek: 29
Dołączył: 26 Cze 2008
Posty: 55
Skąd: Wyszków
Wysłany: 2010-08-29, 16:10   

Podszedłem do ofiar ognistego czaru, po kolei zbadałem elfa i dziewczynę, obaj się nie ruszali i nie oddychali
-Hheh to żeś ich przypiekł, szkoda tylko że nasi towarzysze również oberwali. I to na śmierć.
Spoważniałem i wyciągnąłem swoją kosę.
-Nie mamy czasu na pochówek, ale muszę naprawić swoją broń, bo mi podpaliłeś też drzewiec.
Podszedłem do włóczni odłożyłem kosę i wziąłem jedną z broni orków, próbowałem wyciągnąć drewno ale szło ciężko więc wyłamałem je, ze swojej kosy wyjąłem bolec i zwęglone drewno moża było już usunąć, więc zastąpiłem je tym z włóczni.
-No powinno być dobrze
Kiedy skończyłem, machnąłem kosą dla próby.
_________________
 
 
   
BLADE 
Weteran minionego wieku
Seeing is beliving...


Wiek: 24
Dołączył: 23 Cze 2008
Posty: 166
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-29, 21:54   

-Szkoda półelfa... nie był zbyt bystry, ale był dobrym towarzyszem. A kobieta... i tak miała tak skończyć, tylko trochę później. Zabierzmy ich ekwipunek. Co znajdziesz cennego bierz. Przeszukaj Mik'aela. Ja się zajmę Carą.
Z obolałym ramieniem podszedłem do dwójki byłych towarzyszy i kucnąłem przy Carze. Twarz miała zupełnie spaloną i nie umiałbym jej rozpoznać, gdyby nie czerwony kostium, który nie spalił się do końca. Spojrzałem na nią... miała ładne kształty...
Nie, nie, nie... To już trup... - miałem chyba jakieś zboczenie "zawodowe".
Nekromancja mi nie służy
Przypomniał mi się efekt uderzenia tą dziwną bronią kobiety. Postanowiłem ją podnieść przez kawałek czerwonego kostiumu Cary. (nie wiem czy ta broń ma rękojeść, czy Cara była odporna na jej dzialanie?)
_________________
Kto wygra? Przyjmuje zakłady...
 
 
   
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-08-30, 10:05   

Cóż... kiedy tylko mag podniósł broń Cary nic się nie wydarzyło. Czy też był odporny? Nie wiedział, ale postanowił to sprawdzić. Podszedł do Arphena i dotknął jego ramienia tym czerwonym prętem.
Znowu nic.
Mag nie był w stanie wytłumaczyć tego, w jaki sposób działała ta broń. I pewnie prędko nie będzie w stanie.
- Co? - zagadnął wojownik, kiedy Wulfric szturchnął go bronią zmarłej dziewczyny. Miał ważniejsze sprawy na głowie od przepychanek, bo sprawdzał nowy trzonek swojej broni. Działał wyśmienicie.
Dalej nic nie było słychać, korytarz był pusty. Był to jedyny korytarz, więc wypadało iść nim, aby dotrzeć do celu. Co kilka metrów słabo świeciła pochodnia, więc nawet nie było w nim ciemno.
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
Arphen 
Podróżnik


Wiek: 29
Dołączył: 26 Cze 2008
Posty: 55
Skąd: Wyszków
Wysłany: 2010-08-31, 18:15   

-Moja kosa jest znowu sprawna, możemy dalej ruszać, a jeszcze miałem przeszukać tego elfa
Podszedłem do zwęglonego chudego ciała, poznałem go po długich uszach.
-Łuk na pewno jest spalony, ale może miał coś innego wartościowego, może jakiś artefakt, a właśnie pamiętam że chyba miał miecz
Powoli przeszukiwałem ciało martwego długoucha.
_________________
 
 
   
BLADE 
Weteran minionego wieku
Seeing is beliving...


Wiek: 24
Dołączył: 23 Cze 2008
Posty: 166
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-09-04, 21:53   

-Szukaj, szukaj. Kto szuka nie błądzi. - ja zająłem się własnymi sprawami czyli swoją raną. Najlepiej magią.
Potem rozejrzałem się. Powinniśmy być w magazynie swojego rodzaju. Czas było przeszukać skrzynie, kufry itd.
_________________
Kto wygra? Przyjmuje zakłady...
 
 
   
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-09-04, 22:10   

Zaiste, kto szuka nie błądzi. Łuk rzeczywiście był do niczego, wiele z niego nie zostało, miecz był zwykły chociaż strasznie gorący. Jednak na zwęglonym palcu półelfa był pierścień. Dziwne, że nic mu się nie stało w tej pożodze.
Użycie magii załagodziło ból, ale nie zlikwidowało rany. Mag-nekromanta średnio radził sobie z leczeniem mimo to pomogło.
W kufrach i skrzyniach nie było za wiele. Trochę broni kiepskiej jakości, nieco żarcia. Jakieś orkowe, czyli za duże, pancerze. Pełno szmelcu, który za pewne można by opchnąć u jakiegoś handlarza, ale w obecnej sytuacji rzeczy te były kompletnie bezwartościowe. Zresztą wszystko wskazywało na to, że to pomieszczenie jest tymczasowym magazynem gdzie rzeczy przeniesione do fortecy czekają na to, by je przenieść do poszczególnych pomieszczeń w głębi fortecy. Nie wiadomo, czy leżały tu bo orkowie byli leniwi, czy wszyscy zostali zajęci obroną zamku.
A właśnie - minęły kolejne bezcenne minuty, a na dodatek magiczne znieczulenie przestało działać. A trzeba było jeszcze uwolnić krasnali, jeśli myślało się o wydostaniu tą samą drogą, a także kamieni.
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
Arphen 
Podróżnik


Wiek: 29
Dołączył: 26 Cze 2008
Posty: 55
Skąd: Wyszków
Wysłany: 2010-09-16, 13:30   

-O łał, hej znalazłem pierścień!
Powoli zdjąłem pierścień z palca, wytarłem go o ubranie z resztek elfa przylepionych do niego i założyłem na środkowy palec prawej dłoni. Podszedłem do maga.
-Ciekawe co ta ozdóbka robi bo jak narazie wiem jedynie tyle że jest odporna na ogień, magu umiesz rozpoznawać właściwości magiczne przedmiotów?.
_________________
 
 
   
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-09-16, 15:01   

Nie trzeba było magii aby zorientować się, że na kamiennej posadzce nie dało się słyszeć odgłosu kroków Arphena. Wcześniej były stosunkowo głośne, ale teraz każdy krok był niesłyszalny.
- Niezły numer. Powinniśmy ruszać, czy chcesz sprawdzić coś jeszcze? - odparł Wulfric.
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
Arphen 
Podróżnik


Wiek: 29
Dołączył: 26 Cze 2008
Posty: 55
Skąd: Wyszków
Wysłany: 2010-09-19, 20:38   

-Idziemy, nie ma na co czekać.
Założyłem drzewiec na ramię. i ruszyłem w stronę schodów, zacząłem wchodzić na kolejne stopnie.
Wygodne było to że nie wydawałem żadnych dźwięków krocząc gdyż mogłem skupić się lepiej na wsłuchiwaniu się w otoczenie.
_________________
 
 
   
Silent 
Administrator
Mama Jeżyk


Wiek: 26
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 816
Wysłany: 2010-09-22, 21:41   

Wojownik, mag i jego dwie macki przemierzali korytarz. Jak na twierdzę zbudowaną w skale, tunel ten był zaskakująco długi. Z czasem jednak zaczynali się zbliżać ku jego centrum. Świadczyły o tym początkowo ciche, ledwosłyszalne, ale z każdym metrem coraz wyraźniejsze odgłosy rozgrywanej bitwy, a także jaśniejsze oświetlenie. Dotarli wreszcie do rozwidlenia. Wulfric posłał wiązkę magii by wyczuć dokąd prowadzą korytarze.
- W prawo. Są tam jakieś słabe istoty, pewnie więźniowie. Po lewej trwa bitwa. - wojownik skinął i dwuosobowa drużyna podążyła ciemnym korytarzem. Przeszli ledwie kilka metrów, gdy stanęli przed kratą.
- Daj mi chwilkę. - znów odezwał się mag, skoncentrował się przed kratą, a ta po chwili uniosła się.
Wulfric podążył przed siebie, by po chwili wydać z siebie straszliwy jęk agonii. Ze ściany przebiły go trzy kolce, które przeszyły pancerz i ciało mężczyzny. Nie zdążył nawet powiedzieć słowa, bo zginął na miejscu.
- Ej Ty! Zostaw tego umarlaka i wyciągnij mnie stąd! - zawołał ktoś z jednej z cel. Arphan przyniósł pochodnie i zauważył, że wołał do niego krasnolud. Był bardzo korpulentny i łysy, ale za to z siwą, sięgającą pasa brodą. Na sobie miał zwykłe ubranie, mocno ubrudzone i śmierdzące.
Uderzenie kosy wystarczyło, aby rozwalić zamek. Krasnolud był wolny.
_________________
JediZipp napisał/a:
To trochę tak jak by mówić "wolę tamtą kupę bo ma ładniejszy kształt", ale ostatecznie co jest czym i czym pozostanie mówić chyba nie trzeba.

 
 
   
Arphen 
Podróżnik


Wiek: 29
Dołączył: 26 Cze 2008
Posty: 55
Skąd: Wyszków
Wysłany: 2010-10-22, 11:13   

Dobra, to wygląda na to, że z mojej grupy zostałem sam, no cóż przyszłych walk mi to nie odbierze. Hej krasnoludzie podaj mi swoje imie bo tytułowanie cię krasnalem będzie nieciekawe. A no i powiedz mi co nieco o tym zamku jeśli coś wiesz, przyda się to jeśli mamy stąd wyjść.
_________________
 
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template FIBlack modified by Falcone



TopListy

Liczniki na bloga
Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 26


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową